Prawo autorskie od samego początku istnienia internetu było nagminnie łamane przez Internautów i praktycznie wszystko co nielegalne i pirackie można znaleźć w Sieci. Problem ten jest globalny, ponieważ mamy dostęp do hollywodzkich produkcji w kilka dni po premierze (lub nawet przed), a w podobny sposób kopiowane są książki i podręczniki. O muzyce nawet nie ma sensu wspominać, bo ilość albumów przerobionych na mp3 jest niepoliczalna. Jakby tego było mało, mamy świetnie funkcjonujący serwis youtube, na którym znajdują się teledyski, fragmenty filmów, koncerty nagrywane dziesiątkami amatorskich kamer i to wszystko w zasiegu kilku kliknięć myszką. W obliczu tak ogromnego targu z piratami wcale nie dziwi mnie fakt, że portale kradną sobie nawzajem treść artykułów czy prasówek. Jeśli przez tyle lat można bezkarnie ściągać filmy i muzykę, to cóż znaczy trochę tekstu z ogromnego portalu?
Ten stan świadomości zachwiał się po ogłoszeniu wyroku w sprawie kopiowania treści przez serwis mojeprawo.pl z publikacji Gazety Prawnej i Forsal. Wysokość odszkodowania wynosi ponad 100 tysiecy złotych, co może być skutecznym straszakiem dla młodych webmaterów mających w głębokim poważaniu prawa autorskie. Faktem jest także, że wysokość odszkodowania jest adekwatna do wielkości podmiotu, jaki czynu się dopuścił. Zapewne nieletni webmaster dostałby upomnienie i straciłby swój sprzęt (na którym specjaliści znaleźliby niemało nielegalnego oprogramowania), bo o kosmicznym odszkodowaniu można zapomnieć.
To żadna pociecha, ponieważ kradzieży dopuszczają się poważne podmioty będące w rękach dorosłych i zdawałoby się, inteligentych ludzi. Małolatom można wybaczyć pewne błędy zwalając winę na brak rozumu i poczucia odpowiedzialności.
Tekst powstał na podstawie artykułu z Dziennika Internautów.
Strony
-
Najświeższe wpisy
Tagi
Kancelarie i prawnicy
Post a Comment